Czy schodzenie po schodach jest zdrowe?

Schody są jednym z najbardziej niedocenianych „przyrządów” treningowych w futbolu. Od betonowych trybun w latach 50., po nowoczesne stadiony – schodzenie i wchodzenie po stopniach było częścią przygotowań wielu pokoleń piłkarzy. Pytanie, czy schodzenie po schodach faktycznie jest zdrowe, wraca dziś częściej, bo współczesna piłka nożna stała się dużo bardziej wymagająca fizycznie. Warto więc spojrzeć na schody nie tylko jak na element stadionu, ale też na narzędzie, które od dekad kształtowało piłkarskie nogi – i nie zawsze w dobry sposób. Przydaje się wiedza, kiedy schody pomagają, a kiedy potrafią dołożyć kontuzji, szczególnie w kontekście obciążeń stawów i ścięgien piłkarza.

Schody w historii futbolu: od trybun do planu treningowego

W czasach, gdy boiska treningowe przypominały bardziej klepiska niż murawę, a siłownie były luksusem, schody stadionowe stały się naturalnym narzędziem budowania wydolności. Trenerzy wykorzystywali to, co było pod ręką: trybuny, nasypy, betonowe stopnie. Już w latach 50. i 60. w Europie i Ameryce Południowej piłkarze robili całe „jednostki schodowe” – sprinty w górę, marsz w dół, powtórka, i tak kilkadziesiąt razy.

W wielu klubach do dziś zachował się ten zwyczaj, zwłaszcza w okresie przygotowawczym. Różnica polega na tym, że kiedyś mało kto zastanawiał się nad długofalowym wpływem takich obciążeń na stawy. Liczyła się wytrzymałość i twardość. Dziś więcej uwagi poświęca się temu, co dzieje się w kolanach, biodrach i kręgosłupie przy każdym kroku w dół.

Różnica między wchodzeniem a schodzeniem – biomechanika piłkarza

Wchodzenie po schodach jest zazwyczaj przedstawiane jako zdrowa forma ruchu – i słusznie. Mowa o ruchu koncentrycznym: mięśnie głównie się skracają, pracują mocno, ale przewidywalnie. Zupełnie inaczej wygląda schodzenie po schodach, szczególnie w kontekście piłkarza.

Przy schodzeniu dominuje praca ekscentryczna – mięśnie pracują, jednocześnie się rozciągając, żeby wyhamować ciało. To trochę jak ciągłe hamowanie samochodem na zjeździe. Dla organizmu oznacza to:

  • większe przeciążenia na staw kolanowy,
  • silne bodźce dla ścięgien i więzadeł,
  • większą wrażliwość na błędy techniczne i zmęczenie.

Piłkarz, który schodzi szybko po stromych schodach, serwuje swoim stawom serię mikrowstrząsów. W krótkim okresie to może być świetny bodziec treningowy, w długim – prosta droga do przeciążeń, jeśli robi się to bez kontroli.

Schodzenie po schodach mocniej obciąża kolana niż wchodzenie – u piłkarzy z historią urazów więzadeł i chrząstki trzeba z tym bodźcem uważać dużo bardziej niż z klasycznym biegiem.

Czy schodzenie po schodach jest zdrowe dla piłkarza?

Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa. Dla zdrowej osoby, bez historii kontuzji, schodzenie po schodach w umiarkowanej ilości jest bezpieczne, a wręcz przydaje się jako bodziec wzmacniający. Problem zaczyna się tam, gdzie dochodzą czynniki typowe dla futbolu: duża objętość biegania, twarde nawierzchnie, mecze co kilka dni.

Zdrowotny potencjał schodów widać głównie w dwóch obszarach:

  • wzmacnianie mięśni czworogłowych i pośladkowych – ważne przy stabilizacji kolana,
  • koordynacja i czucie ciała – kontrola kroku, balans, praca stopy.

Jednocześnie schody potrafią bezlitośnie wyciągnąć na wierzch słabsze ogniwa. Jeśli występują:

  • niedoleczone urazy kolan,
  • nierówne obciążenie prawej i lewej nogi,
  • problemy z biodrem lub odcinkiem lędźwiowym,

to właśnie przy schodzeniu po stromych stopniach najczęściej pojawia się ból lub „ciągnięcie” w stawie. W takim przypadku mówienie, że „schody są zdrowe”, byłoby daleko idącym uproszczeniem.

Schody w treningu piłkarzy – kiedy pomagają, a kiedy szkodzą

W planowaniu treningu schody mogą być bardzo użyteczne, ale pod warunkiem, że są traktowane jako narzędzie, a nie test charakteru. Historia futbolu zna niezliczone przykłady drużyn, które w okresie przygotowawczym „zajeżdżały się” na stadionowych schodach – często bez refleksji, jakie będą skutki za kilka lat.

Schody jako narzędzie budowania siły i wytrzymałości

W klubach, które świadomie korzystają ze schodów, wykorzystuje się najczęściej:

  • wejścia pod górę – marsz lub bieg,
  • kontrolowane schodzenie – wolne, z naciskiem na technikę,
  • krótkie odcinki – zamiast długich serii po całych trybunach.

W starszych modelach przygotowań dominowało „i w górę, i w dół, ile się da”. Dziś coraz częściej ogranicza się intensywne schodzenie, a większy nacisk kładzie na wejścia i zbiegi po naturalnym terenie (np. po trawie, w lekkim nachyleniu). Powód jest prosty: mięśnie nadal dostają mocny bodziec, a kolana nie cierpią tak bardzo, jak na twardym betonie.

Warto zauważyć, że schody pomagają budować coś, co w futbolu jest bezcenne: siłę specyficzną dla biegu. Każdy krok to mini-wybicie, praca pod kątem, kontrola lądowania. To bardzo przypomina ciągłe zmiany tempa w meczu, zwłaszcza przy wysokim pressingu.

Ryzyko przeciążeń – szczególnie dla starszych i doświadczonych piłkarzy

Im dłużej ktoś gra, tym większe ma „przebiegi” na stawach. U zawodników po 30. roku życia, którzy mają za sobą kilka sezonów na wysokim poziomie, schody potrafią być zabójcze dla chrząstki i ścięgien, jeśli są używane bez umiaru. Współczesne sztaby medyczne dobrze o tym wiedzą, dlatego:

  • ograniczają schody u piłkarzy wracających po urazach kolana,
  • zamieniają część jednostek „schodowych” na trening w wodzie albo na bieżni antygrawitacyjnej,
  • wprowadzają schody raczej jako element uzupełniający, a nie bazę przygotowań.

W niższych ligach i w amatorskim futbolu ten temat bywa ignorowany. Łatwo wtedy o sytuację, w której ambitny zespół „robi formę” na schodach stadionu, a po kilku tygodniach połowa drużyny chodzi z oklejonymi kolanami.

Historyczne „mordownie” schodowe a współczesna fizjologia

W dawnych czasach panowało przekonanie, że im trudniej, tym lepiej. Schody były idealnym narzędziem do budowania twardości psychicznej: pali w płucach, nogi sztywnieją, ale trzeba cisnąć. Z perspektywy dzisiejszej wiedzy część tych metod trudno byłoby obronić.

Ikoniczne stadiony i ich schodowe treningi

W wielu klubach do dziś krążą legendy o „zabójczych schodach”:

  • betonowe trybuny starych stadionów w Europie Wschodniej,
  • olbrzymie sektory stojące na stadionach Ameryki Południowej,
  • stadiony lekkoatletyczne używane zimą jako baza przygotowań.

Trenerzy w latach 70. czy 80. nie mieli dostępu do pomiarów obciążeń, GPS-ów ani platform sił reakcji. Ocena była prosta: jeśli zawodnicy są wykończeni, to znaczy, że „odrobili robotę”. Piłkarzom to budowało charakter, ale kosztowało zdrowie – szczególnie kolana.

Współczesna fizjologia pokazuje jasno, że powtarzalne schodzenie po twardych schodach generuje bardzo duże siły hamujące. Połączenie tego z już i tak wysoką objętością biegania w mikrocyklu meczowym zwiększa ryzyko przeciążeniowych urazów ścięgna rzepki, łąkotek i chrząstki stawowej.

Historyczne „treningi na schodach”, chociaż budzą nostalgię, w wielu przypadkach były bardziej testem wytrzymałości stawów niż przemyślanym narzędziem rozwoju piłkarza.

Amatorzy, młodzież, weterani – dla kogo schody są względnie bezpieczne?

Ocena, czy schodzenie po schodach jest zdrowe, zależy mocno od tego, kto po nich schodzi i w jakim kontekście treningowym.

Młodzi zawodnicy i akademie

U młodych piłkarzy schody bywają używane sporadycznie, głównie jako urozmaicenie. Dobrze, jeśli:

  • dominuje wejście po schodach, a nie agresywne schodzenie,
  • schody są elementem zabawy lub krótkiego bodźca, a nie długiego „katowania”,
  • trenerzy pilnują techniki: praca kolan, ustawienie stóp, kontrola tułowia.

Wtedy taki bodziec może pozytywnie wpłynąć na koordynację, siłę i świadomość własnego ciała. Problem zaczyna się, gdy schody stają się stałym, ciężkim elementem przygotowania u dzieci i nastolatków, których układ ruchu dopiero się rozwija.

Amatorzy i „niedzielni” piłkarze

U osób, które grają raz–dwa razy w tygodniu, schody bywają traktowane jako szybki sposób na „zrobienie formy”. W praktyce rozsądniejsze jest korzystanie ze schodów:

  • w wersji spacerowej – zamiast windy,
  • w krótkich blokach treningowych, ale z naciskiem na wejście, nie zbieganie,
  • raczej na krótszych biegach schodowych, niż na długich, stromych trybunach.

Dodatkowy problem u amatorów to często gorsza technika biegu i brak świadomości ciała. Wtedy każde źle stawiane kolano przy schodzeniu kumuluje się w setkach kroków.

Starszy wiek i weterani boisk

Byli piłkarze, którzy nadal lubią być aktywni, często odruchowo sięgają po stare metody: „kiedyś robiono formę na schodach, to teraz też”. To prosta droga do odnowienia dawnych kontuzji. U osób po 35.–40. roku życia z historią urazów:

  • schody powinny być raczej narzędziem testowym (czy pojawia się ból?),
  • jeśli przy schodzeniu występuje dyskomfort – lepiej wybrać płaski teren lub rower,
  • warto unikać długiego schodzenia po stromych, twardych stopniach.

Podsumowanie: schody jako zdrowy bodziec – ale z gwiazdką

Schodzenie po schodach ma w futbolu długą, często brutalną historię. Z jednej strony pomogło wychować całe pokolenia piłkarzy o stalowych nogach, z drugiej – dołożyło swoje do listy przewlekłych problemów ze stawami. W kontrolowanej ilości i przy zdrowych kolanach schody mogą być rozsądnym elementem treningu, ale nie są uniwersalnie „zdrowe” dla każdego.

Dla współczesnego piłkarza – i tego zawodowego, i amatora – ważniejsze od kopiowania starych „mordowni” jest świadome używanie schodów. Wchodzenie jako bodziec siłowy i wydolnościowy, schodzenie raczej spokojne, z naciskiem na technikę i poczucie stawu. Historia futbolu już pokazała, co się dzieje, gdy dominuje hasło „więcej i ciężej”. Teraz jest czas, by korzystać ze schodów mądrzej – tak, żeby pomagały w graniu, a nie przyspieszały kolejnych wizyt u ortopedy.